|
Dwa tysiące lat temu apostoł Paweł napisał:
"Bo gdy przychodzi ktoś i zwiastuje innego Jezusa, którego myśmy nie zwiastowali, lub gdy przyjmujecie innego ducha, którego nie otrzymaliście (od Boga) lub inną ewangelię, której nie przyjęliście (od nas) to znosicie to z łatwością."2Kor 11:4
Słowa Pawła wskazują niezaprzeczalnie na fakt, iż wśród braci są też ludzie zwiastujący „innego Jezusa”, głoszący „inną ewangelię” i chrzczący „innym duchem”.
Fragment ten pokazuje, że osoby te uchodzą za chrześcijan, głoszą w społecznościach chrześcijańskich i że słuchacze przyjmują ich naukę bardzo chętnie, czyli że podoba im się ta wersja ewangelii bardziej niż ta, którą głosił Paweł.
Ale ten ich Jezus to nie Chrystus, ten ich duch to nie Duch Święty, a ich ewangelia nie jest nauką Mesjasza.
Wniosek wypływa jeden: że nie są oni sługami Najwyższego, mają inne motywacje i inny cel niż Pan Jezus i Paweł, i na pewno nie prowadzą oni ludzi do zbawienia.
W dzisiejszym świecie są setki tysięcy kościołów i nauczycieli chrześcijańskich, wszyscy ci ludzie i instytucje mają na swoim szyldzie Jezusa.
Czy zastanawiałeś się gdzie trafiłeś?
Kogo reprezentuje Twój nauczyciel?
Czy ma on charakter Chrystusa, czy może nieomylnego ojca dyrektora?
Czy głoszona przez niego nauka, jest drogą życia Jezusa Chrystusa z Nazaretu .......czy może okultystycznym systemem podporządkowywania sobie ludzi?
Albo czy jego Jezus, nie jest czasami tym „innym Jezusem” o którym pisze Paweł.
Czy jego Jezus mówi o upamiętaniu, nowonarodzeniu i świętym życiu dla Boga i innych ludzi, czy może jest sprzedawcą marzeń obiecującym dobrobyt, niezależność, samozadowolenie i świetną zabawę.
Słowo Boże ostrzega, że zawsze będą nauczyciele oraz zwodziciele, bracia oraz fałszywi bracia, że każdy człowiek sam odpowiada za swoje zbawienie i że na sądzie nikt nie będzie mógł powiedzieć „to nie moja wina, oni mnie oszukali”.
Nowy Testament kilkanaście razy ostrzega przed zwodzicielami głoszącymi zgubne nauki, pisze, że są to wilki w owczej skórze, że są pośród nas ale nie są z nas, wobec czego każdy wierzący osobiście zobowiązany jest do weryfikowania każdego nauczania ze Słowem Bożym.
Żadna denominacja ani żaden kościół nie dostał od Pana Boga monopolu na zbawienie, w związku z czym nawet przynależność do najbardziej radykalnych społeczności nie daje nikomu gwarancji zbawienia.
Jeżeli w naszym życiu są ludzie, rzeczy lub zajęcia ważniejsze od społeczności z Bogiem lub gdy nie żyjemy zgodnie z prawami świata duchowego nakreślonymi przez Pana Jezusa w Piśmie Świętym, to znaczy, że prawdopodobnie szukamy w życiu czegoś innego, ktoś nas oszukał albo czegoś w tym wszystkim nie zrozumieliśmy.
Pismo stwierdza jednoznacznie, że dziećmi Bożymi są ci, którzy pełnią wolę Ojca i ci których Duch (Duch Jahwe) prowadzi, oraz że Duch Święty jest w jedności z Ojcem i Synem.
Nie będzie On zatem prowadzić ludzi inną drogą, niż ta którą wskazał Pan Jezus w Piśmie Świętym.
Jeżeli Pan Jezus powiedział, że z Prawa nie przeminie nawet najmniejsza litera aż do końca świata, to znaczy to, że biblia jest w stu procentach ponadczasowa i że żadna treść w niej zawarta nie podlega dezaktualizacji aż do końca świata.
Wynika z tego jasno że każda nowa nauka czy nowe objawienie, które zmienia kontekst, dezaktualizuje, względnie przekręca treść nauki Apostolskiej, nie jest przesłaniem od Boga, ale kolejną alternatywną ofertą diabła.
A jaki jest twój Jezus?
Czy to biblijny Chrystus?
Czy mówi on to samo co Jezus z Nazaretu?
Czy może twój Jezus to bardziej taki Dżin z lampy Alladyna, zespolony z twoim ego i „ja”, idealnie dopasowany do twoich pragnień, ambicji i przekonań religijnych. Który zawsze mówi że jest dobrze, a na co dzień jest twoim narzędziem do motywacji i osiągania celu, którego może ty sam sobie stworzyłeś, a tylko mylnie utożsamiasz go z Jezusem Chrystusem?
Bóg od samego początku „gra z ludźmi w otwarte karty”, Jego droga jest bardzo prosta, przejrzysta, że nawet głupi na niej nie zbłądzi.
Nie wymagał nigdy od ludzi szukania mistycznych (tajemnych) związków przyczynowo-sprawczych w biblii (bo to jest kabalistyka), przywoływania, szukania czy wiązania mocy (muzyką, tańcem czy flagami, bo to jest okultyzm, tak robili kapłani baala a i teraz robią czarownicy), czy aranżowania potyczek z demonami (bo są dla nas niedostrzegalne).
Pan Jezus nawet nie mówi ludziom, co mają robić, bo zbawienie nie jest z uczynków, ale pokazał jaką należy mieć postawę wobec Boga, jakim się stawać i jak żyć.
Po ojcowsku ostrzega i uczy nas bezwzględnego naśladowanie siebie, pod względem czystego życia, miłości do innych ludzi i miłości do Boga poprzez podporządkowanie się Pismu, gdyż to jest właśnie jedyna biblijna definicja pokory i jedyny sposób na ocalenie własnego życia.
Chrześcijańskie życie o którym mówi Pan Jezus, nie może być oparte na myśleniu materialistycznym, okultystycznym czy „jakichkolwiek próbach ustawiania się” na tym świecie.
Pan Jezus powiedział do wszystkich ludzi na ziemi: Kto kocha swojego ojca albo matkę bardziej niż mnie, nie jest mnie godny. Kto kocha swoją córkę lub syna bardziej niż mnie, też nie jest mnie godny. Kto kocha swojego księdza, pastora, matkę boską, papieża lub kogokolwiek, (a tym bardziej cokolwiek) bardziej niż mnie, nie jest mnie godny.
Jeżeli chcesz pójść za mną, to zaprzyj się samego siebie, bierz codziennie swój krzyż i naśladuje mnie. Bo kto chce zachować swoje życie, musi najpierw z niego zrezygnować. Ale kto zrezygnuje ze swojego życia dla mnie, ten je ocali. (Mat 10:37-39)
...a kto idzie za mną, a nie dźwiga krzyża swego, nie może być (nie jest) uczniem moim (Łuk 14:27).
Paweł podkreśla iż to właśnie „krzyż” jest kluczem zbawienia pisząc: mowa o krzyżu jest głupstwem dla tych którzy giną, natomiast dla nas którzy dostępujemy zbawienia jest mocą Bożą (1Kor 1:18).
Wszyscy apostołowie gdy powoływał ich Pan Jezus, musieli najpierw zostawić swoją pracę, majątek, tradycję rodzinną i religijną, wyniesiony z domu system wartości oraz wszystkie swoje plany, musieli zaufać całkowicie i tylko Jemu.
Nie twierdzę tutaj, że mamy od dzisiaj przestać pracować, ale że praca zawodowa nie może być już naszym sensem życia, a dobrobyt, sukces czy awans społeczny naszym celem.
Od momentu "podjęcia decyzji" o podążaniu za Bogiem, wierzącego zaczyna obowiązywać hierarchia wartości świata duchowego.
W świecie duchowym celem działania nigdy nie jest dążenie do posiadania czy uznania, ale wyłącznie działanie na chwałę Boga. Wszystko w naszym życiu powinno zostać podporządkowane zbliżaniu się do Boga i prowadzeniu do Niego innych ludzi oraz „miłowaniu” braci w myśl przykazania „miłuj bliźniego jak siebie samego”, znaczącym dosłownie „dbaj o brata swojego jak o siebie samego” w kontekście zaspokajania najzwyklejszych potrzeb braci w potrzebie tj. jedzenie, ubranie, mieszkanie, odwiedzanie chorych czy dbanie o starszych.
I to właśnie z tych uczynków, czyli z miłosierdzia dla bliźnich będziemy rozliczeni jako wierzący przed Panem Jezusem. (zob.Mat 25:31-46)
A Szatan, pomimo że zaliczony został w poczet głupców, wbrew powszechnej opinii nie jest idiotą, ale istotą wielokrotnie inteligentniejszą od każdego człowieka.
I dniami i nocami nie ustaje w swoich kombinacjach i nowych pomysłach, aby odwrócić od Boga każdego, kogo się tylko da.
Pan Jezus podaje niestety tylko jedną możliwość bycia bezpiecznym wobec diabelskich ofert i dotarcia do celu naszej drogi, a jest nią śmierć naszej cielesnej natury, czyli wyzbycie się konsumpcyjnego stylu życia i myślenia oraz święte życie podporządkowane Bożym wymogom i prawom świata duchowego, nakreślonym przez Słowo Boże i nazwane przez Pana Jezusa „naszym krzyżem”.
Źródło: Chleb z nieba
|
Komentarze
Kanał RSS z komentarzami do tego postu.